Ludzie wymagają pożywienia, aby przetrwać. Istotną rolę odgrywa tutaj ośrodek głodu i sytości zlokalizowany w podwzgórzu. Wydaje się, że wszystko jest bardzo prostą zagadką - odczuwamy głód, więc sięgamy po jedzenie i jemy, aż poczujemy się wypełnieni. Ale nie zawsze tak jest. Jak to się dzieje, że nawet po najobfitszym posiłku zawsze znajduje się miejsce na deser?
Szczególna satysfakcja sensoryczna
Głód jest fizjologiczną koniecznością organizmu, powodowaną przez brak dostępnej energii i składników odżywczych. Apetyt jest życzeniem spożycia pokarmu, które nie wynika z uczucia głodu. Sytość jest stanem nasycenia i towarzyszy mu uczucie pełności w żołądku, trwające do ponownego wystąpienia głodu. Żądza jedzenia powinna być największa w fizjologicznym stanie głodu i stopniowo maleć w trakcie spożywania posiłku. Dlaczego jednak często jest odwrotnie i apetyt rośnie w miarę jedzenia? Wszystkiemu winna jest specyficzne zaspokojenie zmysłowe. Specyficzne zaspokojenie zmysłowe (SZZ) to jeden z mechanizmów, który reguluje spożycie pokarmów. Związana jest ze spadkiem odczuwanej przyjemności w trakcie jedzenia danego posiłku, przy czym żądza posiłku o innych właściwościach zmysłowych wzrasta. Dzieje się tak za sprawą osłabienia reakcji neuronów w mózgu, które są odpowiedzialne za odbiór bodźców zmysłowych. W związku z tym w miarę jedzenia smak i zapach posiłku stają się mniej atrakcyjne. Jednocześnie odbiór odmiennych bodźców zmysłowych pozostaje bez zmian. Dlatego też po obfitym i wytrawnym obiedzie mamy ochotę na żywność o innych właściwościach zmysłowych, np. słodki deser. Co ciekawe, nie udało się zaobserwować takiego stanu nasycenia, aby ktoś odmówił dodatkowej porcji pokarmu o innych właściwościach zmysłowych (M. M. Hetherington 1996).
Rozpocząłeś czytanie artykułu PRO
Możesz zapoznać się z pierwszym rozdziałem. Aby przeczytać cały artykuł i odblokować pełną treść, przejdź do konta PRO.