Kampanie reklamowe w telewizji, na internetowych platformach oraz na gigantycznych billboardach w miastach przypominają nam, że nie powinniśmy pomijać żadnych trendów, czy to podczas spaceru z dzieckiem, czy też w drodze powrotnej z pracy samochodem... W radiu, pomiędzy ulubionymi utworami muzycznymi, pojawiają się również treści dotyczące sylwetki, fryzur czy stroju kobiecego.
Skąd to się bierze? I po co?
No tak, odpowiedź jest raczej prosta.. Gdy ktoś sugeruje nam, że z naszą cerą, włosami, czy nawet nawodnieniem organizmu jest coś nie tak, bardzo łatwo mu wierzymy i kusimy się na jego oferty wspaniałych kosmetyków.. Ktoś robi interes, ktoś zarabia, oczywiście ma do tego prawo.. Niestety jednocześnie nasza wiara w siebie i w nasze prawdziwe piękno za każdym razem zostaje podkopana.. Z jednej strony wciąż podkreśla się jak ważna jest nasza sylwetka.. Nie możemy mieć cellulitu, nie-płaskiego brzucha i wychodzić poza rozmiar ubrań 38.. Mam czasami wrażenie, że wkrótce większe rozmiary po prostu znikną z półek sklepowych.. Jako dietetyk, również jestem zdania, że utrzymanie prawidłowej masy ciała jest ważne, przede wszystkim ze względów zdrowotnych.. Jednak reklamy promujące rozmiary XXS wcale nie stawiają na zdrowie… Sugerują wręcz, że należy chwytać się wszelkich możliwych sposobów, pozornie nieszkodliwych, aby osiągnąć idealny lecz nierzeczywisty wygląd pań z żurnali.. Dlatego, już w połowie wiosny media zalewają nas ogłoszeniami dotyczącymi cudownych środków odchudzających, czasopisma proponują nam krótkotrwałe, acz niezwykle skuteczne diety, a kluby fitness zabijają się o klientów, tworząc coraz to bardziej rozbudowane i atrakcyjne oferty „na każdą kieszeń”.. Byle tylko w lipcu wyjść na plażę w stroju kąpielowym!
Rozpocząłeś czytanie artykułu PRO
Możesz zapoznać się z pierwszym rozdziałem. Aby przeczytać cały artykuł i odblokować pełną treść, przejdź do konta PRO.